Z przymrużeniem oka

Z przymrużeniem oka

To tylko sport. Nawet po porażce 0:6, 0:6 nie trzeba strzelać focha ani rzucać rakietą. Jerzy Kulik dał dziś piękny przykład, że nawet taki wynik można przyjąć z poczuciem humoru.

– O, jednak jest naciąg, a myślałem, że nie ma… – powiedział bacznie przyglądając się swojej rakiecie.

– No, teraz mam szansę, wreszcie się spocił – zażartował w połowie drugiego seta, gdy Joachim Gerard nie zdążył do piłki.

Faktycznie nie był to najtrudniejszy mecz w karierze Belga, ale sam też się przecież nie wygrał.